Wędrowny dentysta z bezalkoholowej winiarni "Doktor Eugeniusz Jedwabny uderzał kilofem w gruby mur swego domku letniego w Górach Izerskich, chciał bowiem przebić się do otworu wentylacyjnego i zbudować kominek. Po kilku uderzeniach dźwięk zabrzmiał pusto i zdziwiony doktor wyciągnął spomiędzy cegieł metalową skrzynkę. Szybko zawołał pirotechnika Sztachlawskiego, który postanowił użyć materiału wybuchowego.W ten sposób w ułamku sekundy odkryto i prawie zniszczono rękopis Járy Cimrmana, do tej pory nie znanego czeskiego geniusza, którego osobę można porównać tylko do postaci Leonarda da Vinci…"
W grudniu 1966 roku w programie Radia Praha "Winiarnia bezalkoholowa Pod Pająkiem" po raz pierwszy ogłoszono o odkryciu zapomnianych dzieł Cimrmana,który tak właśnie triumfalnie wkroczył do czeskiej kultury. Jára Cimrman, nowo odkryty geniusz z przełomu XIX i XX wieku, oryginalny dramaturg, filozof, narciarz, ginekolog-samouk, przyjaciel i nauczyciel Alberta Einsteina, wynalazca, daltonista, wróg T.A. Edisona ……… a tak naprawdę postać nigdy nie istniejąca, wymyślona przez Ladislawa Smoljaka i Zdenka Sveráka.
Dlaczego postać ta od prawie czterdziestu lat jest ikoną czeskiej kultury, dlaczego na przedstawienia Teatru Járy Cimrmana w Pradze bilety wysprzedane są na pół roku przed spektaklem, dlaczego kolejne pokolenia śmieją się z tego, nierzadko przecież trudnego w odbiorze i przewrotnego, humoru ?
Odpowiedź na te pytania wymaga przypomnienia kilku faktów. Po pierwsze tego rodzaju "odkrycia" zdarzały się w Czechach już wcześniej. W końcu XIX wieku zostały oodnaleziono wczesne zabytki piśmiennictwa w języku czeskim tzw. rękopisy zielonogórskie i z Dworce Králové, ale okazały się one falsyfikatami. A więc już samo niby-odkrycie dzieł Cimrmana było aluzją do czeskiej tęsknoty bycia za wszelką cenę w czymś pierwszym, wyjątkowym. Po drugie, biografia postaci jest przemyślana niezwykle starannie, a jej"dorobek literacki" bogaty - od monumentalnych dzieł historycznych ("Blanik"), przez farsy, musicale ("Gospoda na polance"), dramaty kryminalne ("Śledztwo w sprawie zagubienia dziennika klasowego"), do podróżniczych ("Zdobycie bieguna północnego przez Czecha Karla Nimca").
Przedstawienia Teatru J.C. zawsze zbudowane są według tego samego schematu: pierwsza połowa to rodzaj konferencji naukowej, gdzie poszczególni prelegenci, obowiązkowo w garniturach, zwracający się do siebie "docencie", "profesorze" itp., przedstawiają z powagą wyniki najnowszych badań na temat postaci i dorobku J. Cimrmana. Pseudonaukowy żargon w zestawieniu z jak najbardziej poważną formą i faktem, że mamy przecież do czynienia z udaną mistyfikacją, czynią z wykładu kapitalny sposób na wyśmianie naszego szacunku dla niby-naukowego bełkotu. My,widzowie,już od lat szkolnych przyzwyczajani jesteśmy przecież do wysłuchiwania nonsensów,byleby były podane w poważnej oprawie.
Dopiero po przerwie czas na prawdziwe przedstawienie, korespondujące treścią z wysłuchanym wykładem - jeśli np. mówiono o spuściźnie muzycznej J.C., widzowie obejrzą "jego" operetkę, gdy o podróżach - "Zdobycie bieguna północnego" itd. W przedstawieniu udział bierze kilku aktorów - amatorów (prócz Sveráka znanego również z kilku filmów) , samych mężczyzn, także w rolach kobiecych - np. Złotowłosej z bajki Długi ,szeroki i…krótkowidz". Brak kobiet w zespole sami twórcy tłumaczą dowcipnie tym, że, po pierwsze nie są rozpraszani na próbach obecnością płci pięknej, a po drugie….. oszczędzają na drugiej garderobie.
Miłośnicy J.C., których i w Polsce nie brakuje, mieli ostatnio okazję , już po raz drugi, zobaczyć swoich ulubieńców w naszym kraju. 5 kwietnia tego roku na zaproszenie Teatru Tradycyjnego w Krakowie, wystawiono "Zdobycie bieguna północnego". (Teatr Tradycyjny od kilku lat wystawia sztuki J.C. w polskim tłumaczeniu.) Mieliśmy okazję obejrzeć jedną z najdowcipniejszych,moim zdaniem,sztuk J.C. Niestety frekwencja nie była oszałamiająca, może zbyt mało rozpropagowano to,bądź co bądź,wydarzenie kulturalne dużej wagi, a może konkurencja innych atrakcji, jakich nie brakuje w grodzie Kraka, była zbyt silna. Również reakcja publiczności była dla Sveráka i Smoljaka pewnym zaskoczeniem, o czym dowiedziałam się od nich w czasie rozmów kuluarowych. Przyzwyczajeni do salw śmiechu publiczności czeskiej, sami odkryli przyczynę "przytłumionego" aplauzu : otóż odbiór tego subtelnego, pełnego aluzji i odniesień historycznych oraz literackich humoru, wymaga od widza nie tylko znakomitej znajomości języka, ale również obeznania z czeską kulturą i realiami społeczno-historycznymi. Mimo że na występy w Krakowie wybrano stosunkowo uniwersalną sztukę i starano się nadać jej polskie akcenty ( np. na biegunie powiewa w finale zamiast czeskiej biało-czerwona flaga) myślę, że nie od rzeczy byłoby poprzedzenie występu krótkim wprowadzeniem w świat cimrmanologii.
Właśnie, cimrmanologia bowiem jest już teraz dziedziną wiedzy, a liczba cimrmanologów stale rośnie. Trwa dyskusja na temat dokładnej daty i okoliczności narodzin i śmierci Cimrmana, jego wynalazków, poglądów filozoficznych itd.
Aby nieco przybliżyć omawianą postać z wielu dzieł autorskiej spółki Sverák-Smolják obejmującej sztuki, referaty, filmy, wybrałam krótki urywek o Cimrmanie jako sportowcu oraz skrót jego biografii.
"Nikt z naszych historyków sportu nie wspomina o udziale Cimrmana w olimpiadach. A przecież zgłosił się już na II olimpiadę w Paryżu w 1890 roku do następujących dyscyplin: skok w dal, sprint, rzut dyskiem, maraton i podnoszenie ciężarów. W ostatniej chwili jednak zachorował na: zapalenie żył, zapalenie ucha środkowego, zapalenie ślepej kiszki i zapalenie płuc, tak więc brał udział w zawodach tylko jako widz, choć bardzo zaangażowany."
Nasz Jara Cimrman
"Również w tym roku obchodzimy setną rocznicę urodzin Jary Cimrmana. Dzięki proboszczowi IV parafii w Wiedniu, Franzowi Huschkovi, który większości zapisów w księgach dokonywał w stanie nietrzeźwym, nie da się z pewnością powiedzieć , czy małżonkom Marlenie i Leopoldowi Cimrmanom urodził się synek mroźnej nocy w lutym roku 1857, 1864, 1867, czy 1892. Zapisy sugerują nawet rok 1893. A więc i w przyszłym roku minie 100 lat od dnia jego narodzin.
Gdy dziś zapoznajemy się z ogromem dzieł, które jakby od niechcenia stworzył ten tytan duchowy, zadajemy sobie pytanie czym wytłumaczyć jego geniusz. Jedną z głównych przyczyn jego bezgranicznej inwencji twórczej widzimy w tym, że J.C. nie przeszedł przez okres dojrzewania, który, jak wiadomo, odsuwa myśli na niekorzystne tory. Rodzice Cimrmana bowiem aż do 15-go roku życia ukrywali przed nim fakt, że jest chłopcem, po to by mógł nosić ubrania po starszej siostrze Luizie. Kiedy złośliwe koleżanki ze szkoły dla dziewcząt zdradziły mu, że nie jest dziewczynką, Cimrman okres dojrzewania miał już za sobą, bo dziewczęta, jak wiadomo, dojrzewają wcześniej.
Nikt ze współczesnych Cimrmanowi nie wiedział, że żyje w towarzystwie geniusza. Chyba tylko jego osobisty lekarz, weterynarz Hugo Myslik, coś przeczuwał, ale nigdy o tym nawet nie napomknął. Po matce Austriak, po ojcu Czech, po pierwszej wojnie światowej ten gigant literatury wiódł życie podróżnika. Już u progu rozwoju duchowego dzięki szczęśliwemu przypadkowi poznaje Zygmunta Freuda. Ten właśnie niestrudzony badacz, z pochodzenia Morawianin, który jednej nocy z małego lekarzyny zmienił się w wielkiego psychoanalityka, pewnego razu zamówił w pracowni krawieckiej ojca Cimrmana podwrębienie rękawów i nogawek.
Czekając, aż krawiec dokończy pracę, zauważył małego Jarosława, którego ojciec przywiązał za nogę do stołu, gdyż nie mógł usiedzieć na miejscu(Jarosław,a nie stół). "Widzę, że jesteś przywiązany"- powiedział Freud. Słowa genialnego uczonego padły na podatny grunt i wznieciły we wrażliwej duszyczce iskierkę buntu. Wkrótce po tym Cimrman podczas obiadu odkłada łyżkę ze znienawidzoną kaszą manną i opuszcza dom, mając siedem-czterdzieści dwa lata. Od tego momentu jego ślady znajdujemy w niezliczonych krajach na prawie wszystkich kontynentach: Rządowi amerykańskiemu przedstawia projekt budowy Kanału Panamskiego wraz z librettem opery pod tym samym tytułem.
Wraz z hrabią Zeppelinem konstruuje pierwszy statek powietrzny ze sztywną ramą ze stali szwedzkiej i gondolą z czeskich witek wierzbowych.
Jako anarchista wydalony z Niemiec, ma wpis w dokumentach "wichrzyciel", co skłania szwajcarską firmę Omega do propozycji, aby udoskonalił mechanizm damskiego zegarka. Jednocześnie w tamtejszych trudnych alpejskich warunkach wprowadza (i przez pewien czas wykonuje) rolę akuszera.
Bada życie polarnych Samojedów i uciekając przed wygłodniałym plemieniem Mlasków mija biegun północny o jedyne 7 metrów. W Paragwaju zakłada teatrzyk kukiełkowy.
W Wiedniu szkołę kryminalistyczną, muzyczną i baletową.
Prowadzi obszerną korespondencję z G.B. Shawem, na którą uparty Irlandczyk niestety nie odpowiada.
Odkrywa jogurt.
Bezinteresownie pomaga licznym gigantom światowej nauki: małżonkom Curie na własnych plecach wnosi do piwnicy 45 beczek smoły, profesorowi Burianovi asystuje przy pierwszych operacjach plastycznych, przerabia pępek Edisona na obwódkę jego pierwszej żarówki, znajduje kwaterę dla Eiffla, recenzuje nowy tom opowiadań Czechowa i nawozi jego wiśniowy sad.
Choć w żyłach Jary Cimrmana płynęła niespokojna krew globetrotterów, zawsze chętnie wracał do domu, do Czech. Patriotyzm jest najważniejszą cechą jego osobowości. Z tego powodu cierpiał w habsburskich ciemnicach, z tego powodu nauczył się prawie płynnie po czesku. Z tego powodu - i to najlepiej ukazuje jego żarliwość w byciu Czechem - udało mu się nawet poróżnić z najlepszym przyjacielem, Alojzym Jiráskem.. Otóż nie mógł mu darować tego, że w " Starodawnych opowieściach czeskich" zamieścił historię rycerzy blanickich, czekających we wnętrzu góry na znak do przyjścia z pomocą narodowi czeskiemu. "Ponieważ przez całe 300 lat niewoli habsburskiej nie wyszli z góry" - wyrzuca Cimrman Jiráskovi - "przygotowujesz naród na to, że najgorsze jeszcze przed nami".
W Czechach Cimrman przeżywa apogeum. Jako wędrowny dentysta odwiedza chyba każdy zakątek naszej ojczyzny. Czesi z ochotą otwierają usta i zwierzają się ze wszystkich swoich kłopotów. Stąd Cimrman czerpie pomysły do swych nieśmiertelnych sztuk teatralnych. W tych dramatach tkwi taka siła wyrazu artystycznego, że nie mogły być docenione przez współczesnych. Kiedy po wielu dziesiątkach lat zabłysły na scenie, niektórzy badacze literatury zaczęli wątpić w istnienie Cimrmana i uznali jego spuściznę za falsyfikat liptakovski, podobny temu zielonogórskiemu i z Dvoru Králové.
Odpowiedź wątpiącym jest prosta. Który z nam współczesnych pisarzy byłby zdolny stworzyć dzieło takiej wielkości? Żaden.. Przeczuwamy, że do takiego czynu musiało by ich być co najmniej dwóch. Ale nawet ta dwójka musiała by być chociaż przeciętnie genialna. Jakby nie było, utwory podpisane przez Jarę Cimrmana należą do wyżyn światowej twórczości dramatycznej. Możemy o tym dyskutować, możemy się spierać, możemy nawet z tym się nie zgadzać, ale to wszystko co możemy w tej sprawie zrobić.
L.Smoljak / Z. Sverák
przyg. i tłum. Magdalena Domaradzka Pokaż ten tekst swoim znajomym na Facebooku
- - - - - - |