Polecamy te strony
 
 
 

 
 "Prasa" po słowacku znaczy "świnia"
"Prasa" po słowacku znaczy "świnia"

Łukasz Grzesiczak: Była Pani ambasadorem Słowacji w Warszawie, niedawno ukazała się Pani książka o Polsce. Skąd to zainteresowanie naszym krajem?

Magda Vášáryová: Na Słowacji, także dziś, najwięcej czasu poświęcamy ocenie naszych stosunków z Węgrami i Czechami, a zainteresowanie naszym największym północnym sąsiadem jest rzadkością. Polska, polska kultura i polscy intelektualiści są dla nas źródłem inspiracji i jednocześnie mogą być lustrem, w którym, my Słowacy, możemy widzieć jacy faktycznie jesteśmy.

Na ile Słowacja i Polska są do siebie podobne?

Wspólne mamy słowa „mama“, „tata“, „integracja“ i „doktor“. Kochamy Tatry i Janosika. Razem wstąpiliśmy do Unii Europejskiej. Recytujemy swoich romantycznych poetów. Ale to jest pewnie wszystko co mamy wspólne. Różnimy się na przykład postawą Kościoła podczas II wojny światowej. Nasz Kościół – z pewnymi wyjątkami – współpracował z Hitlerem. Polska najpierw straciła suwerenność, a dopiero potem Niemcy zorganizowali zagładę polskich Żydów. My swoich żydowskich współobywateli sprzedaliśmy. Polacy – podczas komunizmu – potrafili utrzymać niezależność Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. My w tym czasie pozbawiliśmy naszych obywateli wszystkich form własności prywatnych. Można oponować, że to wszystko zdarzyło się kiedyś. Oczywiście, ale te błędy z przeszłości, mają ogromny wpływ na dzisiejszą Słowację.

Jakie zadania postawiła sobie Pani obejmując funkcję ambasadora w Polsce?

Moim priorytetem było uzyskanie aktywnego wsparcia Polski na rzecz członkostwa Słowacji w NATO. Każdy – kto popatrzy na mapę – zrozumie dlaczego przyjęcie Słowacji do NATO było także w polskim interesie.

W czasie mego pobytu w Warszawie doszło do intensyfikacji współpracy między naszymi krajami w obszarze bezpieczeństwa. Przyjechałam do Polski w czerwcu 2000 roku i postanowiłam działać na rzecz zwiększenia – wówczas bardzo niskiej – wymiany handlowej. Za swoje zadania postawiałam sobie otwarcie nowych konsulatów honorowych, otworzenie Konsultatu Generalnego w Krakowie, polepszenie infrastruktury na naszych przejściach granicznych. Chciałam także rozpocząć dialog o naszej historii i historii stosunków polsko-słowackich, zwłaszcza w kwestii Spisza.

Jako aktorka jest Pani bardzo popularna w Polsce. To pomagało?

Już pierwszego miesiąca spostrzegłam, że kultowy film Jiřego Menzla „Postrzyżyny“ wszystkie polskie telewizje pokazują przynajmnie raz w roku. Dzięki temu rozpoznał mnie nawet jakiś mężczyzna we wsi koło Gniezna. Cieszę się, że mogłam bliskich mojemu sercu Polaków przekonać, że oprócz tego, że potrafię wspinać się na komin, potrafię także pracować jako dyplomata i krytycznie myślący człowiek. Wierzę, że moja książka „Północny sąsiad“, która ukazała się po słowacku doczeka się polskiego przekładu, by o moim serdecznym stosunku do Was mogli dowiedzieli się także polscy czytelnicy.

Wspominała Pani o sprawie Spisza. Stosunki polsko-słowackie pełne są komplikacji i napięć

Na szczęście nasze problemy z historią nie były tak głębokie jak w przypadku stosunków Polski z innymi krajami. Choć historia uczy, że jeśli o problemach zapomnimy albo przestaniemy je krytycznie badać, mogą nas kiedyś niemile zaskoczyć. Musimy ze wszystkich sił starać się, aby konsekwencje tych komplikacji w postaci nacjonalizmu, szowinizmu, nietolerancji, agresji były jedynie nieznaczącym marginesem. To jest nasze zadanie.

Jak ocenia Pani kulturalne stosunki między naszymi krajami?

Bardzo dobrze. W Bratysławie aktywnie działa polski Instytut Kultury. Jednak zainteresowanie w Polsce słowacką kulturą, czy literaturą jest niewielkie. W Warszawie aktywnie pracuje Instytut Słowacki. Słowacy przekładają wszystkie interesujące tytuły polskiej literatury, ale nie da się tego porównać z latami kiedy Czesław Niemen i Krzysztof Kieślowski byli powszechnie znanymi ikonami polskiej kultury na Słowacji. Dlatego też musimy w sprawie stosunków kulturalnych robić więcej niż teraz. Pomaga w tym także Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki.

Język polski jest podony do słowackiego?

Niewątpliwie kiedyś rozumieliśmy się lepiej niż teraz. Językowe podobieństwa mogą być pouczające, ale i śmieszne. Byłam świadkiem jednego z najzabawniejszych nieporozumień kiedy były słowacki premier Mikuláš Dziurinda zapytał mnie: „Polacy mają w telewizji prosięta?“. Reagował tak na polskie słowo „prasa“, które po słowacku oznacza „świnię“

Czechy, Polska, Słowacja i Węgry są członkami Unii Europejskiej. Czy współpraca naszych państw w obrębie Grupy Wyszehradzkiej ma jeszcze sens?

Zdecydowanie. Potrzebujemy intensywnej współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Idzie przecież o historycznie wyjątkową współpracę czterech narodów, które w swojej historii nie zawsze pałały do siebie miłością. Nie możemy zapomnieć, że to w naszej części Europy zaczęły się obie światowe wojny, a współpraca jest bardzo dobrym narzędziem na rozwiązywanie animozji i przeciwdziałaniu eskalacji konfliktów. Ten czworokąt musi być grupą, która reprezentuje stanowisko 60 milinów obywateli Unii Europejskiej, a nie pasywnym regionanym tworem.Wierzę, że po ostatnim kryzysie, który miał miejsce z powodu nieumiejętności komunikowania się przywódców naszego regionu, Grupa Wyszehradzka  stanie się narzędziem promowania naszych wspólnych interesów w strukturach euroatlantyckich.



Pokaż ten tekst swoim znajomym na Facebooku

Po aktualne informacje o wydarzeniach kulturalnych zapraszamy do grupy [panoramakultur]

- - - - - -

     


© Stowarzyszenie Panorama Kultur 2003-2010
e-mail: biuro@pk.org.pl
powered by prot serwery

Poprawny CSS!