Polecamy te strony
 
 

Wydawnictwo Czarne Pogranicze - Sejny
   
 Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"  Lublin - Pamięć Miejsca
   
 czasopismo Na Vychod  Kolegium Europy Wschodniej
   
Galeria Soroczka  Art Historian Information from Central Europe
   
Tolerancja.pl o Ukrainie na portalu Rostra
 

www.paradoks.net.pl


Audioskop.net - internetowy sklep muzyczny



Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona - www.muzykaodnaleziona.pl
 

Dom Szewca Fawki - projekt Stowarzyszenia Panorama Kultur


www.pk.org.pl/facebook
Naszą grupę w serwisie Facebook znajdziesz pod adresem www.pk.org.pl/facebook 

 

 

Reklama wspiera działalność serwisu Panorama Kultur

 

 

 
 Elfride Jelinek
Co mnie nie dotyczy, nie istnieje

Foto: Ulla Montan, StockholmUprawia teatr zaangażowany, a więc sztukę ukierunkowaną na jakiś cel, w tym przypadku sztukę próbującą rozpoznać stosunki panowania i władzy nad kobietą[1]. Jasno zaakcentowany jest w rozprawach okołojelinkowych jej feminizm, w istocie będący zniewalaniem i fałszem na podobieństwo komunizmu. Jeden i drugi izm daje sobie prawo mówienia w imieniu – pierwszy: kobiet, drugi: ludzi (kobiet i mężczyzn; uszczegóławiam termin „ludzie” żeby mi nie zarzucono tego i owego). Izmy lubią mówić w imieniu. Feminizm nie jest głosem zabieranym przez baby mówiące: my brzydkie baby, baby samotne, niespełnione, pozbawione kobiecości… – a do takiego gadania, jak sądzę, miałyby prawo. Feminizm przemawia w imieniu kobiet. A to już jest nadużycie!

Gdyby do takiego feminizmu sprowadzało się dzieło Jelinek, byłoby cokolwiek smutno. Co prawda pisała ona, że „gdy kobieta przestaje się podobać, czyni pierwszy krok w kierunku swego wyzwolenia”, że „kobieta nie jest w stanie osiągnąć wielkości dzięki swojej pracy artystycznej lub intelektualnej. Ma prawo istnieć tylko tak długo, jak długo jest młoda i piękna i nadaje się na okładkę”. Z tego pisania jednak nic nie wynika. To jelinkowa wizja i jelinkowa projekcja, tymczasem niepotrzebnie wpleciona w ramy wypowiedzi obowiązującej jest po prostu uzurpacją. Niedobrze dzieje się więc wówczas, gdy krytycy przyjmują podobne projekcje za realność. Ostatnio jakby coś drgnęło w tej kwestii; recenzenci zaczęli dostrzegać, że winę za niedostatek samodzielności życiowej bohaterek, winę za skazywanie ich na rolę ofiar ponosi sama Jelinek: „wyposaża je jedynie w ideę cierpienia i odmawia jakiejkolwiek życiowej fantazji”[2].


Elfride Jelinek [urodzona w 1946 roku w Styrii, studiowała w Wiedniu teatrologię, historię sztuki i muzykę, w świadomości masowego odbiorcy zapisała się jako autorka powieści „Pianistka”, na podstawie której Michael Haneke zrobił film] jest dramaturgiem konsekwentnym właśnie przez zaangażowanie, którego żniwo zbiera do dziś, szczególnie w rodzimej Austrii, gdzie dyrektorzy teatrów niechętnie podejmują się wystawiania sztuk będących rozliczeniem z historią. Po trosze rozlicza się zapewne i z sobą, członkinią Partii Komunistycznej, w której trwała aż do upadku Związku Radzieckiego. Zauważyć da się tutaj jakieś podobieństwo do Heideggera i nazizmu, do Sartre`a i komunizmu. Jelinek podobnież dziś uważa (lepiej późno niż wcale) swój kontakt z Partią za największy błąd życiowy. Co też się we łbach osób inteligentnych ponad przeciętność wywraca, że widzą tam, dokąd idą jakieś panaceum na niedoskonałość świata? Buntują się przeciw niesprawiedliwości i ku niej wyciągają ręce. Absurd! Człek inteligentny winien być Camusem, to znaczy: MYŚLEĆ KRYTYCZNIE. Ale wracajmy do miłej Elfride… Wyczytałem gdzieś, że wyparła się ona również feminizmu i dziś przyznaje się tylko do jednej etykietki, konsekwentnej pesymistki. Dobre i to. 

Przez sztuki Jelinek przewijają się zmarli, tabuny zmarłych: Celan, Adorno, Plath, Arendt, Hegel, Fichte. Autorka wykorzystuje ich do wyłożenia tematu: „nie chodzi mi o trójwymiarowych ludzi, z ich błędami i słabościami. Chcę polemiki, ostrych kontrastów, mocnych kolorów”, a wykłada go językiem przynależnym „Grupie Wiedeńskiej”, na który składają się cytaty, odniesienia do kultury masowej, technika montażu słownego. Nie stroni od tematów drażliwych, nie unika krytykowania wszelakiej maści władz i oceny niechlubnej przeszłości historycznej Austrii, nie dziwi więc, że przez długi czas w ojczyźnie dyrekcje teatrów Jelinek ignorowały. W tym kontekście nie dziwi też wieść, że jej sztuka na rodzimą scenę trafiła dopiero w 1992 r. Ale w przypadku kogoś kto nie ma stałej pracy, utrzymuje się wyłącznie z pisania, i to z pisania tekstów dramatycznych [w ogóle] i wyprzedzających teatr [w szczególe], a nie godzi się na kompromisy, taka nieobecność niekiedy kończy się niedobrze. Jelinek jednak przetrwała. Okazała hardość ducha. Jest.

Dramaty Jelinek swoją siłę zawdzięczają językowi korespondującemu w swoisty sposób ze spuścizną Heideggera i Wittgensteina. W języku mieści się człowiek i jego świat. Język, słowo, ma siłę tworzenia, ale i niszczenia, może zabić. Tym językiem, językiem mocnych kolorów Jelinek opowiada, i porusza „nieładne problemy”, nieładne dla tegoż człowieka i tegoż świata.

Elfride Jelinek[3] odepchnęła Partię, feminizm, a z nimi inne wypaczające obraz izmy i rzecze „przestałam wierzyć, że w ogóle ma sens stawianie sobie jakichkolwiek celów wykraczających poza własne ja”. I pięknie. Teraz nieobciążeni balastem krytyki, dalecy od zaangażowanych środowisk, możemy wieczorkiem spokojnie sobie przysiąść nad sztuką pani o uroczym imieniu Elfride i niczego nikomu nie udowadniać. Tylko czytać i być.

 

Jacek Uglik

            


[1] Zob. K. Szumlewicz, Kobieta z siekierą, czyli Elfride Jelinek w walce przeciw mitom, „Lewą Nogą” 2002, nr 14, s. 442.
[2] G. Stadelmaier, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (24 X 2002). Cyt. za: „Dialog” 2002, nr 12.
[3] Po polsku z jej sztuk przeczytać można: Choroba albo współczesne kobiety, „Dialog” 1994, nr 6; oraz Nora, Clara S., Zajazd, Księgarnia Akademicka, Kraków 2001.



Pokaż ten tekst swoim znajomym na Facebooku

Po aktualne informacje o wydarzeniach kulturalnych zapraszamy do grupy [panoramakultur]

- - - - - -

     


  1 2 3  >

Reklama wspiera działalnosc serwisu Panorama Kultur
© Stowarzyszenie Panorama Kultur 2003-2010
e-mail: biuro@pk.org.pl
powered by prot serwery

Poprawny CSS!