Polecamy te strony
 
 

Wydawnictwo Czarne Pogranicze - Sejny
   
 Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"  Lublin - Pamięć Miejsca
   
 czasopismo Na Vychod  Kolegium Europy Wschodniej
   
Galeria Soroczka  Art Historian Information from Central Europe
   
Tolerancja.pl o Ukrainie na portalu Rostra
 

www.paradoks.net.pl


Audioskop.net - internetowy sklep muzyczny



Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona - www.muzykaodnaleziona.pl
 

Dom Szewca Fawki - projekt Stowarzyszenia Panorama Kultur


www.pk.org.pl/facebook
Naszą grupę w serwisie Facebook znajdziesz pod adresem www.pk.org.pl/facebook 

 

 

Reklama wspiera działalność serwisu Panorama Kultur

 

 

 
 Martin Pollack - wywiad
Jestem pisarzem środkowoeuropejskim

fragment wywiadu z pisarzem Martinem Pollackiem, jaki dla Rzeczpospolitej przeprowadził Bartosz Marzec

Każda z pańskich książek podejmuje temat środkowoeuropejski. Pierwsza była historycznym przewodnikiem po Galicji przełomu XIX i XX wieku. Druga opowiadała o narodzinach nazizmu w Austrii. Akcja trzeciej, wyróżnionej Angelusem "Śmierci w bunkrze", toczyła się m.in. na Bałkanach, w Czechosłowacji i Polsce. Czuje się pan bardziej pisarzem austriackim czy środkowoeuropejskim?

Stanowczo środkowoeuropejskim. Rzecz jasna, jestem Austriakiem. Uważam to nawet za powód do dumy. Mam przy tym świadomość, że moi przodkowie ze strony ojca wywodzili się ze Słowenii, z kresów dawnej monarchii habsburskiej, a rodzina matki z Czech. W tej sytuacji jestem także – a przynajmniej staram się być – człowiekiem Europy Środkowej. Ta część świata pozostaje najbliższa mojemu sercu, najbardziej ciekawi mnie w sensie kulturowym i literackim. Austria – przy całym dla niej szacunku – wydaje mi się zbyt ciasna.

Mógłby pan nakreślić granice Europy Środkowej?

Definicji nie podam, bo jej nie znam, i podejrzewam, że ona już nie powstanie. Należałem do ludzi, którzy w latach 70. prowadzili na ten temat ożywione dyskusje. Zapoczątkował je Milan Kundera, potem do debaty włączył się mój bliski przyjaciel Claudio Magris. Jak wędrowny cyrk podróżowaliśmy po Niemczech i Austrii, dając szereg odczytów i szukając sedna problemu. Z perspektywy lat wydaje mi się, że było to zajęcie kompletnie pozbawione znaczenia. W latach 70. prawdopodobnie nie zgodziłbym się z tezą, że Wrocław, gdzie przyznano mi Angelusa – nagrodę Europy Środkowej, – należy do tego rejonu. Wtedy upierałbym się, że wyznacza go trójkąt Wiedeń – Praga – Budapeszt. Plus Triest. A dziś? Dziś myślę, że Europa Środkowa jest pojęciem nie geograficznym, lecz duchowym.

Zatem jak scharakteryzować jej ducha?

Też niełatwe pytanie. Z początku wydawało nam się – Magrisowi i mnie – że to duch szacunku i tolerancji. Ale medal ma dwie strony. Włosi ze Słoweńcami kłócą się o Triest. W Pradze, niekwestionowanej stolicy Europy Środkowej, nie ustają spory na temat, czyim pisarzem jest Kafka: czeskim, niemieckim czy może jednak żydowskim. Przecież to bez sensu! Odpowiadając więc na pańskie pytanie: dla tej ziemi charakterystyczna jest otwartość na inne kultury i religie, ale i zamknięcie, niechęć. Wszystko to współistnieje. O tym są też moje książki. Mamy fantastyczny przykład Czerniowców, skąd pochodził wielki poeta Paul Celan. Tam wszyscy mówili po rumuńsku, ukraińsku i niemiecku. Ale również tam rodziła się nienawiść, ta najgorsza, najciemniejsza, zaściankowa.

Ostrzono noże.

W domowym zaciszu. Sąsiad na sąsiada. Z głębokim przekonaniem, że chwila rozprawy nadejdzie.

Decyzja, by poświęcić tyle lat Europie Środkowej, była powodowana sytuacją rodzinną. Chciał pan odreagować nazistowską przeszłość najbliższych. Czym było dla pana odkrywanie dawnego świata Galicji? Czuł się pan jak literacki archeolog?

Z początku tak. W latach 70. nie mogłem się swobodnie poruszać po ziemiach dawnej Galicji. Siłą rzeczy zamiast reportażu pisałem więc książkę historyczną. Kompletnie nie zdawałem sobie sprawy, że rzeczywistość sprzed ponad półwiecza okaże się wkrótce aktualna. Świat Galicji traktowałem jako rozdział zamknięty. Teraz zdaję sobie sprawę, że pisząc o przeszłości, mogę powiedzieć coś istotnego o współczesności, o tym, co jest jej nerwem.

Pamiętam rozdział "Po Galicji" o tym, jak w okolicach Drohobycza odkryto złoża ropy naftowej. Rosły fortuny, ale i rzesze wykluczonych. Nieco podobną sytuację obserwowaliśmy w chwili upadku komunizmu.

Istotnie. Natura pewnych procesów historycznych wydaje się niezmienna. Tak jak niezmienne są reakcje ludzi i ich sposób myślenia. Różnią się natomiast dekoracje. Ale to wiedza, którą nabyłem znacznie później. Kiedy odkryłem, że Galicja przypominała kiedyś Arabię Saudyjską, pomyślałem tylko: to jest story! Tym trzeba się zająć! I zacząłem zbierać materiały, szperać w archiwach i bibliotekach. Potem okazało się, że odkrycie ropy zrewolucjonizowało nie tylko sytuację społeczno-gospodarczą regionu. Zmieniło także literaturę. Byłem tym zafascynowany. Wkraczałem w nieznany świat, który przecież cały czas istniał gdzieś zapomniany. Wystarczyło tylko znaleźć drzwi.

żródłó: Rzeczpospolita
czytaj całość >>



Pokaż ten tekst swoim znajomym na Facebooku

Po aktualne informacje o wydarzeniach kulturalnych zapraszamy do grupy [panoramakultur]

- - - - - -

     


  1 2 3  >

Reklama wspiera działalnosc serwisu Panorama Kultur
© Stowarzyszenie Panorama Kultur 2003-2010
e-mail: biuro@pk.org.pl
powered by prot serwery

Poprawny CSS!