Oby to było przed nim W obyczajowości romskiej rytuały związane ze śmiercią stanowią obszerny zbiór zasad. Staranne ich przestrzeganie nie wynika jednak tylko z dbałości o zachowanie wierności tradycji. Wręcz przeciwnie – wiążą się ono przede wszystkim z przekonaniem, iż dusza zmarłego przez pewien okres po śmierci wciąż przebywa w pobliżu. Przekonaniu temu towarzyszą jednak niejednorodne odczucia żałobników.
Obrzęd pogrzebowy w tradycji Romów wiąże się bezpośrednio z kategorią „skalania” (mageripen), która bardzo silnie obecna jest w ich życiu społecznym, wyznaczając granicę między tym co dozwolone, a tym co zakazane. Kategorię tą pojmuje się jako złamanie tabu, jako materialne (rzeczywiste) lub symboliczne przekroczenie granicy między istniejącymi sferami. Istotny jest tu jednak moment przechodzenia z jednej sfery do drugiej. Jest to moment negatywny, gdyż wiąże się on ze stanem pewnego zawieszenia, „byciem pomiędzy”. Stan ten ze względu na swą nieokreśloność niesie ze sobą niebezpieczeństwo otwarcia na negatywne siły. Wiąże się on zatem ze sferą mitologii i magii. Skalanie jest niebezpieczne nie tylko dla jego nosiciela, lecz także dla tych którzy znajdują się w otoczeniu osoby skalanej. Śmierć jako stan przejścia - jest aktem kalającym. Kiedyś obawa przed skalaniem była aż tak silna, iż zabiegano o to, aby akt śmierci dokonywał się „poza przestrzenią czystą, użytkowaną przez żywych”[1]. Rom umierał więc na ziemi, w specjalnym namiocie lub we wozie.
Do dziś dzięki odpowiednim rytuałom dąży się do szybkiego przejścia „skalanego” z jednego stanu w drugi oraz jak najlepszej ochrony otoczenia[2]. Z drugiej jednak strony pomimo groźby skalania, społeczność skupia się wokół skalanego. Wynika to z obecności silnych więzi rodzinnych. Należy zatem zwrócić uwagę na złożony stosunek do zmarłego. Ale to nie wszystko – obok strachu przed skalaniem przez umierającego obecna jest jeszcze znacznie większa obawa – obawa przed negatywną mocą ducha zmarłego i świata zmarłych w ogóle. „Śmierć dla Roma jest zjawiskiem ponadnaturalnym, w którym siły nadprzyrodzone są wyjątkowo aktywne. Rom obawia się nie tylko rozdzielenia z ukochaną osobą, ale jej ewentualnej zemsty zza grobu lub nawet tęsknoty odczuwanej przez zmarłego”[3]. Należy zwrócić uwagę na to, iż poprzez śmierć następuje zerwanie ciągłości między światem żywych i umarłych nie tylko poprzez fizyczny koniec życia, lecz także poprzez brak odpowiedzialności w świecie wiecznym za czyny, jakie Rom popełnia w trakcie swego życia: „Ani nie czeka go nagroda, ani kara, bowiem wszelkie zapłaty, wszelkie kary są sprawą wyłącznie doczesną”[4]. Dlatego podkreśla się, iż „w kulturze Cyganów śmierć wyklucza jednostkę ze świata żywych – fizycznie i symbolicznie zarazem”[5]. Umarły jest więc kimś obcym, kimś kogo po prostu można się bać, gdyż może przyjść „zza grobu” jako groźny duch. W związku z tym bliscy nawet obawiają się go, jako tego, który wróci aby ich prześladować. „Wszelkie czynności podejmowane po śmierci kogoś bliskiego mają więc ochronić rodzinę i całą społeczność przed negatywnym oddziaływaniem zmarłego. Wspólny los i cel, czyli zapewnienie grupie bezpieczeństwa oraz specyfika i wyjątkowość działań obrzędowych, stają się czynnikiem integrującym społeczność i jednocześnie określającym jej tożsamość etniczną”[6]. Dlatego żałobne obrzędy i rygory są przestrzegane z jednej strony ze względu na dobro duszy oraz szacunek do niej, z drugiej strony ze względu na skalanie zmarłego. A po trzecie - w znacznym stopniu rytuały te są determinowane przez obawę, aby dusza zmarłego nie zakłócała spokoju żyjącym[7]. Niezwykle ważne jest to, iż w wyniku tego, że kategoria „skalania” dotyczy także kobiety, to właśnie kobiecie przypada główna rola w czynnościach związanych z przygotowaniem ciała zmarłego do pochówku. „Kalające właściwości kobiety sprawiają, iż jest ona odporna na równie kalające oddziaływanie zwłok ludzkich. Jako postać ambiwalentna może bezpiecznie kontaktować się z zaświatami”[8].
Rygory obrzędowe dotyczą jeszcze okresu tuż przed śmiercią. Rom powinien umierać w domu, więc jeśli to tylko możliwe rodzina powinna przewieźć go ze szpitala do domu. Najbliżsi powinni być obecni przy umierającym, aby uporządkować z nim swoje sprawy. Starają się o pozyskanie przebaczenia za wszelkie, nawet najbłahsze winy. W przeciwnym razie umarły może starać się „nawiedzić” bliskich. Z chwilą śmierci rozpoczyna się trwający trzy dni okres czuwania. Czuwaniu temu towarzyszy przekonanie, iż dusza zmarłego jest obecna pośród czuwających. Dusza od czasu śmierci rozpoczyna wędrówkę, błąka się aby dopiero po roku trafić do krainy umarłych. Trzy dni czuwania są okresem niezbędnym, gdyż dusza może jeszcze zmienić w tym czasie zamiar i wrócić do swojego ciała. Aby jej to umożliwić twarz zmarłego pokrywa się chustą rozciętą pośrodku. Rozcięcie to ma ułatwić ewentualny powrót duszy – tą samą droga którą opuściła ciało, czyli przez usta i nozdrza. Najbliżsi krewni i znajomi towarzyszą zmarłemu przez cały ten czas, podczas którego wspominają go. W okresie tym obowiązuje ścisła żałoba[9]. Dostrzec tutaj można po raz kolejny ów niejednoznaczny stosunek do duszy zmarłego. Z jednej strony zachowuje się wszystkie rygory ze względu na dbałość o spokój duszy. Z drugiej natomiast strony robi się to z obawy przed duszą, która może „nawiedzić” rodzinę, ale już jako dusza obca, wywołująca raczej strach niż skojarzenie z kimś bliskim. Najbardziej niebezpieczny czas podczas czuwania to oczywiście noc. Można jednak próbować się ochronić przed tą niechcianą wizytą wypowiadając zaklęcie: „Niechaj w nocy wszelkie jego drogi będą zamknięte, a jutro dopiero niech będą otwarte”[10]. Przybyli wkładają do kieszeni ubrania zmarłego pieniądze. Z jednej strony wiąże się to z wiarą, że będę mu one przydatne „na tamtym świecie” i z wynikającym stąd dążeniem do jak najlepszego wyposażenia zmarłego. To samo przekonanie prowadzi do tego, iż zmarłemu do trumny wkłada się najrozmaitsze rzeczy (papierosy, fajkę, grzebień, lusterko, zegarek, fragmenty odzieży, sztućce). Nie wkłada się natomiast do trumny zapałek, gdyż dusza zmarłego krążąc przez najbliższy czas w okolicach domu, mogłaby wzniecić ogień. Z drugiej strony służy to uporządkowaniu wszelkich spraw ze zmarłym – załagodzeniu wszelkich ewentualnych żalów i pretensji, jakie mogły istnieć za życia. W czasie tym powinien zostać zachowany post. Pije się tylko kawę i wódkę[11]. Nie można natomiast golić się, czesać, myć mydłem. Wynika to z przekonania, iż cała piana „idzie do zmarłego”. „Jest jak gdyby czymś w rodzaju przejrzystej tkanki jego duszy, jest nią wypełniona jak powietrzem”[12]. Nie można także pozostawić zmarłego nawet na chwilę samego. Nie można także zasnąć podczas czuwania. Chociaż wskazuje się, iż w niektórych grupach romskich dotyczy to tylko ostatniej nocy i jedynie najbliższych[13]. Powinno się rozmawiać przyciszonym głosem. Pieśni żałobne natomiast nie istnieją. Wynika to z założenia, iż wszelka muzyka jest sprzeczna z zasadą żałoby. W niektórych grupach Romów obawa przed skalaniem powoduje, iż po pogrzebie wszystkie rzeczy należące do zmarłego powinny zostać starannie zniszczone. Obecnie coraz częściej jednak wyprzedaje się rzeczy zmarłego, przy czym z zachowaniem zasady, iż mogą one trafić tylko do nie-Romów. Kolejny zabiegiem, czasem stosowanym w celu uniemożliwienia owego powrotu duszy zmarłego, jest ułożenie wokół grobu kamieni lub ciernistych gałęzi. Zdarza się także, że Romowie wylewają wodę z wiader, co wynika z przekonania, iż spragniona dusza mogłaby wrócić, aby się napić. Wiadomo bowiem, że dusza cierpi z powodu pragnienia. Co ciekawe i potwierdzające złożony stosunek do duszy zmarłego, tuż po pogrzebie rozpoczynają się obrzędy zaspokajania jej pragnienia. Następuje akt pojenia duszy, co dokuje się za pośrednictwem wybranej osoby. Ma ona być reprezentantem zmarłego. Osoba ta codziennie w południe przez sześć tygodni – aż do czasu gdy dusza zmarłego odejdzie z okolicy w odleglejsze zaświaty – nabiera czystej wody do dzbana, a następnie częstuje nią spotkanych Cyganów. Po tym czasie oraz także pod warunkiem, że rodzina zmarłego zapłaci tej osobie, cała rozdana w ten sposób woda, może już służyć zaspokojeniu pragnienia przez duszę.
Tuż po pogrzebie ma także miejsce pierwsza pomana (stypa), będąca jedynym spotkaniem, na którym można wspominać zmarłego. Pierwsza pomana organizowana jest w lokalu położonym blisko cmentarza. Będzie ona jeszcze powtarzana w przyszłości, aż do czasu zakończenia żałoby. Okres żałoby nie powinien trwać dłużej niż 12 miesięcy, a każdy dzień jej przedłużenia może doprowadzić do śmierci żałobnika. Druga pomana odbywa się w dziewięć dni po śmierci, tym razem w domu zmarłego. Dba się o to, aby nie pozostały po niej żadne resztki jedzenia - powinny być wyrzucone jeszcze przed zachodem słońca. Nakaz ten wynika oczywiście z wciąż obecnej obawy przed niepożądanym nadejściem duszy zmarłego. I tu znowu uwidacznia się sygnalizowana już ambiwalencja. Krewni na tej samej stypie dbają o to, aby „nakarmić” duszę zmarłego. Spożywając jedzenie wypowiadają takie słowa: „Oby to było przed nim”[14]. Kolejna pomana odbywa się sześć tygodni po śmierci, kiedy to kończy się wspominany już obrzęd wodny. Wtedy to dusza ma się oddalić od okolicy domostwa. U niektórych grup Cyganów tego dnia wybiera się jedną osobę, która stanowi personifikację zmarłego. Ubierana jest w specjalnie uszyty na tę okazję strój. Powierza się jej przedmioty codziennego użytku, należące wcześniej do zmarłego, co oczywiście poprzedzone jest formułką: „Oby to było przed nim”. Formułkę tę wypowiada się także przed każdym spożywaniem potraw podczas tej pomana. W niektórych grupach Romów pół roku po śmierci odbywa się kolejna pomana, na której wybiera się kolejną osobę – „reprezentanta zmarłego” i cały obrzęd jest powtarzany. Ostatnia pomana kończy okres żałoby. Wtedy to ogłasza się: „Już jego drogi są zamknięte. Oby to było dla niego!”[15]. Dusza zmarłego może w końcu trafić do krainy umarłych – mulengro them[16]. „Otwieram przed nim jego drogę, żebym go tu nie zatrzymywał zbyt długo swoim smutkiem”[17]. Po roku (u niektórych grup trochę wcześniej) zostaje więc zamknięta droga powrotu dla duszy, a zatem powoduje to równocześnie koniec obawy o to, iż może ona nawiedzać dom. Od tej pory stosunek do zmarłego jest oparty jedynie na pamięci.
Należy jednak podkreślić, iż w ostatnich latach owa pamięć przodków coraz bardziej „wydłuża się”. Wynika to z tego, iż z jednej strony staje się ona narzędziem identyfikacji, elementem tożsamości. Z drugiej strony od niedawna można wskazywać na proces poszerzania pamięci o przodkach, który czyni ją już nie tylko przynależną obszarowi prywatności, lecz także pamięci zbiorowej.
1 A. Mirga, L. Mróz: Cyganie. Odmienność i nietolerancja. Warszawa 1994, s. 244.
2Ibidem, s. 242.
3 A. J. Kowarska: Polska Roma. Tradycja i nowoczesność. Warszawa 2005, s. 161.
4 J. Ficowski: Cyganie na polskich drogach. Kraków 1985, s. 311.
5 A. Mirga, L. Mróz: Odmienność..., s. 31
6 A. J. Kowarska: Polska Roma..., s. 164.
7 J. Ficowski: Cyganie..., s. 313.
8 A. J. Kowarska: Polska Roma..., s. 169.
9 Ibidem, s. 162.
10 Ibidem, s. 167.
11 Ibidem, s. 162.
12 J. Ficowski: Cyganie..., s. 313.
13 A. J. Kawarska: Polska Roma..., s. 176.
14 J. Ficowski: Cyganie..., s. 315.
15Ibidem, s. 317.
16A. Mirga, L. Mróz: Odmienność..., s. 251.
17Ibidem, s. 252.
Małgorzata Krakowiak
fotografie pochodzą ze strony:
www.stowarzyszenieromow.hg.pl Pokaż ten tekst swoim znajomym na Facebooku
- - - - - -